"..Ekspert to osoba, która popełniła wszystkie błędy jakie tylko można popełnić w bardzo wąskiej dziedzinie.."

Serial – Niekumaty Klient – Odbiór osobisty

Posted: Październik 9th, 2008 | Author: balawejder | Filed under: Bez kategorii | Tags: , | No Comments »

Tak się powinno witać Klienta w sklepie internetowym ?

Spróbujmy sobie odpowiedzieć na to pytanie biorąc pod uwagę system nerwowy pracownika takiego sklepu, optymalizację pracy w sklepie, zyski, satysfakcję Klientów, jak również edukacji społeczeństwa w zakresie nowych technologii i zachowań konsumenckich.

Systemu nerwowego pracownika

W sklepie internetowym jest fajnie, pracują zazwyczaj młodzi ludzie, czasem pograją w lotki, zjedzą zupkę chińską, czasem zagrają w Quake’a ze sobą. Strój szablonowego pracownika sklepu internetowego wygląda tak lub tak

.

W tej branży mało kto inwestuje w wizerunek tak jak TP S.A, banki czy gastronomia stawiając wypasione Punkty Obsługi Klienta w dużych miastach, zrobione w ładnych kolorkach spod pędzla i wyobraźni zachodnich architektów. Merlin.pl jest chyba jedynym sklepem typowo internetowym, który postanowił utworzyć punkty odbioru towaru, aby ułatwić Klientom życie i trochę się pobrendować w centrum Warszawy. Ale ich stać. Empik, Vobis, Komputronik mają trochę inny model sprzedaży i już miały typowe betonowe sklepy zanim zaczęli sprzedawać w sieci.

Sklepów internetowych jest za dużo, większość ledwo zipie co skutkuje obcinaniem kosztów tam gdzie jest najwygodniej – w zasobach ludzkich. Tak więc większość ( własne obserwacji) sklepów internetowych nie ma w swoich zespołach profesjonalnych handlowców, zdolnych sprzedawców ani kamerdynerów w garniturach od Armaniego witających z uśmiechem w drzwiach przychodzących Klientów.

To są zwykli ludzie – studenci, kobiety pracujące w sweterkach, skejci w bojówkach i pseudobiznesmeni, którzy przychodzą do pracy w garniturach – tak na wszelki wypadek gdyby przyszła telewizja TVN.

A co robi Klient sklepu internetowego widząc adres firmy na stronie sklepu internetowego ?

PRZYCHODZI.

I tu następuje niemiłe rozczarowanie. Siedziby sklepów internetowych zazwyczaj wyglądają tak.

lub tak

Pracownicy są zdziwieni, nie wiedzą jak się odezwać bo właśnie jedzą kanapkę, ktoś pali papierosa, ktoś rozmawia przez telefon z Klientem, leci sobie muzyczka, a gdzieś w tle słychać szarpanie taśmy do pakowania paczek.

Konsternacja. Klient w szoku, pracownicy w szoku, bo to przecież sklep internetowy, który z definicji tylko prowadzi sprzedaż wysyłkową. Klient wkurwiony bo jechał pół miasta, a teraz w obliczu tej konsternacji i martwej ciszy w lokalu czuje, że chyba zrobił z siebie idiotę.

- Chciałem kupić telewizor

- Ale proszę Pana my jesteśmy sklepem internetowym i nie mamy tutaj towaru

- To po jaką cholerę wypisujecie na stronie, że towar jest dostępny, ja tu jadę w korkach 3 godziny a Wy mnie w balona robicie,

I co wtedy zrobić będąc pracownikiem sklepu internetowego ? Przecież Klient swoje wie, i wie lepiej więc nie ma sensu tłumaczyć mu, że sklepy internetowe to działają tak i tak. Takie tłumaczenia podniosą mu ciśnienie jeszcze bardziej. Zazwyczaj wychodzi z krzykiem i groźbami, że napisze do Urzędu Ochrony Praw Konsumentów, że został oszukany.

Prowadzenie sklepu m.in. przez takich Klientów to zdecydowanie praca stresująca. Można się zamknąć za domofonem tak jak Śp. Hoopla.pl (  nie mam zdjęcia ich biura, ale jak na 6ty sklep internetowy w Polsce słabo wygląda ).

Inna kwestia. Zastanówmy się dlaczego Klienci wybierają odbiory osobiste:

  • bo jest taniej, ponieważ nie trzeba płacić za przesyłkę
  • bo mam blisko, więc podjadę,
  • bo szybciej,
  • bo można sprawdzić czy firma rzeczywiście działa i nie zostanę oszukany
  • bo do mnie paczki nie dochodzą, pracuję do wieczora i nie chce mi się szukać paczki później w magazynach firm kurierskich,

Taniej – wcale nie jest taniej. Nie rozumiem myślenia Klientów, którzy jadą 30km, stojąc w korkach tylko po to żeby zaoszczędzić 15 PLN na przesyłkę. Kliencie – zrozum, tracisz czas i paliwo lub bilety.

Blisko – dla Ciebie Kliencie może jest blisko, ale sklep zgadzając na odbiór osobisty musi ten towar ściągnąć do biura. W dodatku pojawia się problem logistyczny. Znam przypadek gdy Klientka próbowała wpakować 42″ calowy telewizor do samochodu wielkości połowy tego telewizoru. Frustracja gwarantowana. Albo inny. Jadę sobie Towarową, a tu idzie student z głośnikami Gemiusa ( tymi dużymi) na plecach, bo myślał, że się zmieszczą do reklamówki.

Szybciej – wcale nie szybciej. Weźmy pod uwagę, że w siedzibie sklepu zazwyczaj nie ma towaru. Jest jeszcze w hurtowni.

Firma działa – rzeczywiście działa, ale wizualnie nie wygląda to dobrze, i taki Klient może nie wrócić zwłaszcza gdy w drzwiach powitał go student w podartym T-Shircie jedzący kanapkę.

Bo do mnie paczki nie dochodzą – to trzeba wybrać inną opcję dostawy, albo w ogóle nie zamawiać w sklepie internetowym

Optymalizacja pracy w firmie.

Szanowni Klienci,

Nie spodziewajcie się, że w drzwiach w sklepie internetowym powita Was delegacja handlowców w dadatku z towarem w rękach, który zamierzaliście tam kupić.

TAK NIE MA.

Inna rzecz, dosyć istotna z punktu widzenia kosztów operacyjnych sklepu. Jak już wiemy z poprzedniego odcinka serialu w sklepach internetowych zazwyczaj nie ma towaru, bo magazynowanie dużo kosztuje. Poza tym jak obsłużyć Klienta, który jakimś cudem wbił się do naszego biura i przekonał nas do realizacji zamówienia.

Posadzić go przy naszym komputerze ? Żeby mu się zupka chińska wylała na spodnie albo żeby zobaczył, że nie pracujemy tylko stukamy na Czacie ? NIE. Przecież mamy burdel na biurku, faxy, papierki, faktury. Przecież to są tajne dane firmy, których Klient nie powinien zobaczyć.

Rzeczą bardzo ważną z punktu widzenia organizacji pracy handlowca w sklepie internetowym jest koncentracja i procesy. Przestukujesz sobie zamówienia, zamawiasz u dostawców, odpisujesz na mejle, odbierasz telefony. Full automat. A tu Ci przychodzi co 20 minut człowiek z parasolem, już z podniesionym ciśnieniem i coś chce.

To się sklepowi kompletnie nie opłaca, bo w czasie obsługi takiego petenta handlowiec w swoim systemie sklepowym jest w stanie „przerobić” 15 innych zamówień. Klient się wścieka, handlowiec się wścieka, Prezes się wścieka. W dodatku nie da się zarobić na wysyłce, bo przecież potraktowanie Klienta opłatą manipulacyjną za odbiór osobisty skończyło by się strzałem parasolką między oczy pierwszemu napotkanemu pracownikowi.

Można odnieść wrażenie, że skoro duże sklepy, które twierdzą, że mają swój magazyn z towarem mają inne podejście do odbiorów osobistych. Do tych należy zaliczyć również sklepy stacjonarno-betonowe z wystawą, które dodatkowo sprzedają w internecie.

Zapytałem kilka sklepów czy można odebrać osobiście zamówienie.

Koyto.pl

Potrzebuję na szybko ten telewizor. Na stronie jets napisane, że jest dostępny.
http://sklep.koyto.pl/telewizory-lcd/SAMSUNG/LE32A656.html
Mogę przyjechać dzisiaj i go kupić ?

Odpowiedz Koyto.pl

Dostępnosć w magazynie dystrybutora w Warszawie J

Pomińmy fakt, że odpowiedź jest nie na temat

Electro.pl

Mam taką prośbę, chciałbym kupić u Państwa pralkę i okap z odbiorem osobistym.
Na początku przyszłego tygodnia jadę w tamte okolice z wykładzinami i wracając mógłbym ją zabrać.
Co muszę wpisać w formularzu do zamówienia, żeby skorzystać z takiej opcji ?

Odpowiedź Elektro.pl

Niestety nie mamy takiej możliwości. Sprzedaż sprzętu następuje jedynie poprzez wsyłkę firmą kurierską.

Re-Moja odpowiedź znowu

A nie można zrobić wyjątku ?
200 metrów skręcę w prawo i jestem u Was.
Proszę :)

Zakończyła się brakiem odpowiedzi.

Agito.pl

Nie pamiętam co napisałem, bo do nich się pisze przez formularz. Brak odpowiedzi jak na razie. Nie dziwie się, pewnie mają takich pytań kilkadziesiąt dziennie.

Mixmedia.pl

Dlaczego trzeba płacić u Państwa 20 PLN za odbiór osobisty ?
Chciałbym przyjechać po telewizor jutro.
http://mixmedia.pl/?zobacz=9715
Do której najpóźniej mogę przyjechać ?

Brak odpowiedzi

Max24.pl

Będę przejeżdzał w poniedziałek przez Nową Sól. Chciałbym w miarę możliwości przyjechać do Was i kupić 2 pralki i 1 okap kuchenny. Gdzie to dokładnie jest i w razie czego będę mógł liczyć na pomoc w podniesieniu sprzętu na samochód ?

Brak odpowiedzi jeszcze ..czekam..

Wnioski po próbie kupna lodówki w sklepie internetowym osobiście  ?

Wcale się nie dziwie. Najwidoczniej dawno temu duże sklepy doszły do wniosku, że obsługa doraźna  pacjentów się nie opłaca.

E-Gospodarka i edykacja społeczna

Już trochę o tym pisałem wyżej, ale wrócę jeszcze na chwilę. Sklep internetowy jest tani w stworzeniu, potrzebuję, albo nawet nie potrzebuje biura, czasem wystarczy mieszkanie z internetem i telefonem. Z ładnie zrobioną grafiką i ogromną ofertą zaciągniętą w XML’u od dystrybutora można stworzyć wrażenie dużej korporacji. Tu chciałbym przestrzec, przede wszystkim Klientów przed takim myśleniem. I powtórzyć.

SKLEP INTERNETOWY JEST DO SPRZEDAWANIA I WYSYŁANIA TOWARU

Do odbiorów osobistych są szpitale, wyższe uczelnie, stacje benzynowe i kebaby.

Zatem jeżeli chcesz Kliencie dobrej obsługi, szybkiej dostawy i uśmiechniętego głosu przez telefon.

NIE PRZYCHODŹ

Possibly Related Posts:



No Comments on “Serial – Niekumaty Klient – Odbiór osobisty”

  1. 1 nieruchomości said at 19:48 on Październik 9th, 2008:

    cała prawda, wpadnie ci taki upierdliwy i nie dość że czas tracisz to humor zepsuje.

  2. 2 Jan Paszcz said at 14:00 on Październik 10th, 2008:

    Dokładnie tak to wygląda. Jak chcecie odbiór osobisty idźcie do sklepu ze sprzedażą bezpośrednią do internetowych nie przychodźcie!

  3. 3 znek kowalski said at 14:08 on Październik 10th, 2008:

    Jaki spam w komencie :-) Pozycjoner jak ta lala

  4. 4 Albi said at 14:29 on Październik 10th, 2008:

    Mam okazję pracować w sklepie internetowym który jest w wyjątkowo wygodnej sytuacji odnośnie sytuacji przedstawionej w artykule (http://********.pl). Sklep ten powstał jako swojego rodzaju poszerzenie działającego dystrybutora artykułów dziecięcych. W związku z tym adres sklepu to adres gdzie naprawdę można fizycznie się wybrać i zakupić towar.

    Odnosząc się do artykułu – nieciekawa sytuacja mogłaby być, gdyby klient trafił do ich biura przed przeprowadzką do budynku obok. Wtedy biuro zajmowało pomieszczenie 2x5m, dwa komputery trzy osoby i do tego dwa serwery obsługujące internet w budynku. A odbiór osobisty urządzili w hurtowni na innej ulicy, dzięki temu mają część paczek z głowy…

  5. 5 swiniak said at 14:41 on Październik 10th, 2008:

    Ujalbym calosc tego tekstu okresleniem „marne wypociny frustrata”.

    1. Zachecam do korzystania ze slownika jezyka polskiego:
    sklep «budynek lub pomieszczenie, w którym sprzedaje się towary»

    2. Jesli sklep jest czysto „internetowy” wystarczy wyraznie zaznaczyc, iz sklep prowadzi wylacznie sprzedaz wysylkowa, a odbior osobisty jest niemozliwy. Najlepiej umiescic podobna informacje przy adresie sklepu (ktorego de facto wiele sklepow nie podaje).

    3. Znam wiele sklepow internetowych ktore oferuja mozliwosc odbioru osobistego, magazyn znajduje sie w tym samym miejscu. Czesto jest to naprawde wygodniejsza forma odbioru i w taki przypadkach oszczedza sie sporo na czasie, kwestia oszczednosci na przesylce nie jest tak istotna.

    4. Wymieniles kilka sklepow tradycyjnych, ktore prowadza rowniez sprzedaz internetowa, a odbior osobisty jest niemal niemozliwy. Latwo wymienic kontr przyklady – chocby Euro RTV AGD, czy Komputronik, gdzie mozna sprawdzic na stronie dostepnosc towaru w konkretnym punkcie sprzedazy.

  6. 6 t said at 14:43 on Październik 10th, 2008:

    Artykuł śmierdzi mi na odległość sprzedażą w stylu Allegro.pl. Nie wiem czy zauważyliście, ale stworzył się tam rynek sprzedawców stawiających warunki, a nie rynek klienta. To od klienta wymaga się posyłania jakichś maili, potwierdzeń, ilości gwiazdek czy nie wiem jeszcze czego. Osoba kupująca ma niewiele do powiedzenia. „Zwykłe” sklepy internetowe widać też idą w tym kierunku. Pisanie więc takich artykułów jak ten, powoduje u mnie tylko zwiększenie niechęci do tych firm. Mam na dzieje, że nie tylko u mnie.

  7. 7 /spank. said at 15:26 on Październik 10th, 2008:

    Groza i dramat! Przychodzi taki bezczelniak i chce u nas zostawić swoje pieniądze?
    To za mało aby zmusić mnie do chodzenia w czystym t-shircie, a już na pewno nie opanuję dla takiego łosia podstaw kultury!
    Oburzające są te ludzie!

    [w sumie mogliśmy napisać na naszej stronie "Brak możliwości odbioru osobistego" ale akurat byliśmy zajęci Quake'em]

  8. 8 Tomek Komercyjny said at 15:31 on Październik 10th, 2008:

    @SWINIAK

    Czas pokaże jakie standardy się przyjmą w handlu internetowym, a z których będzie rezygnował sklep, bądź Klient.

    Masz zdecydowaną rację, Komputronik ma taką możliwość. Ale jest jeszcze 3000 innych sklepów w sieci.

  9. 9 Tomek Komercyjny said at 15:33 on Październik 10th, 2008:

    @T
    Zbadam kiedyś rynek sklepów zoologicznych w Polsce. Możliwe, że stanowisko pracowników takich sklepów w obliczu dotykających wszystko marudzących Klientów będzie podobne.

  10. 10 Reklama i marketing said at 15:36 on Październik 10th, 2008:

    Trochę mnie zmroziło po przeczytaniu tego tekstu. Już sam tytuł pokazuje stosunek autora do potencjalnego klienta.

    Każda forma biznesu wiąże się z **obsługą klienta**, a utrzymanie klienta to podstawa każdego biznesu.

    To, że klient przychodzi do nas osobiście trzeba wykorzystać do budowania z nim trwałych relacji i wykorzystać jego zaangażowanie w to, że zaciągnął „swoją dupę” aż do nas. Dobrze obsłużony klient będzie potem naszym stałym kupującym i „przyprowadzi” dziesięciu nowych klientów.

    To, że wymienione sklepy mają z tym problem oznacza tylko, że jest nadal miejsce dla konkurencji, która potrafi wykorzystać ten aspekt sprzedaży.

    Kto nie chce szuka powodu. Kto chce szuka sposobu…

  11. 11 R2 said at 15:45 on Październik 10th, 2008:

    „W dodatku nie da się zarobić na wysyłce” – czyli oszukajmy klienta ze u nas jest tanio?
    Sprzedajemy cos czego nie mamy? To tez takie male „oszustwo”
    Jesli nie ma mozliwosci odbioru osobistego to trudno. Jesli jednak sklep twierdzi ze mozna odebrac osobiscie a pozniej kreci to cos jest „nie halo”.
    Dlaczego wole odebrac osobiscie (w granicach zdrowego rozsadku)? Poniewaz najczesciej koszt wysylki jest drozszy od kosztu dojazdu, poniewaz moge na miejscu sprawdzic towar (dzieki czemu nie musze sie pozniej bawic w odsylanie), poniewaz kurier/listonosz nie bedzie miec okazji zeby kopnac paczke, poniewaz pracuje w takich godzinach ktore unimozliwiaja umowienie sie z kurierem czy odbior na poczcie a do firmy kuriera nie moge zaprosic, poniewaz…..

  12. 12 swiniak said at 16:13 on Październik 10th, 2008:

    @TOMEK KOMERCYJNY

    Jest zapewne duzo wiecej niz 3000 sklepow… ale wpisz prosze w google takie zapytanie:

    „sklep internetowy” „odbior osobisty” koszyk inurl:sklep

    4000 rezulatow (a to nie sa zbyt szerokie kryteria poniewaz w adresie strony musi byc „sklep”)… liczac ze chocby 30% z tych wynikow to faktycznie sklepy internetowe oferujace odbior osobisty to daje 1200 „Sklepow Internetowych” oferujacych taka mozliwosc…

  13. 13 MG said at 16:30 on Październik 10th, 2008:

    Nie widzę, w czym problem. Jak chcę coś kupić/odebrać osobiście, to idę do normalnego sklepu „z wystawką”, a nie kombinuję, jakby tu truć d4 gościom od sprzedaży wysyłkowej.

  14. 14 niekumaty said at 16:37 on Październik 10th, 2008:

    Aż muszę dorzucić trzy grosze z punktu widzenia w/w niekumatego (czyt. upierdliwego) klienta, który w akcie desperacji decyduje się na odbiór osobisty towaru ze sklepu (czy raczej „sklepu”) internetowego.
    Owszem – zdarza mi się nalegać na odbiór osobisty z kilku względów – jednym z podstawowych jest czas, zwłaszcza jeżeli potrzebuję towaru „na zaraz”. Doświadczenie nauczyło mnie, że gwarantowana, ekspresowa realizacja zamówienia odbywa się często w żółwim tempie w przerwie między kanapką, gg a koleżeńskimi popierdółkami pracowników „sklepu”. W końcu – klient nie zając, zapłacił to poczeka…
    Po drugie – umawiając się na odbiór osobisty mam jako taką pewność, że towar faktycznie jest dostępny od ręki.
    Po trzecie – nie raz zdarzało się, że musiałem odsyłać zamówiony towar, bo komuś w magazynie pomyliły się oznaczenia na kartoniku (czasami jedna literka robi różnicę…)

    A co do wspomnianego tu Komputronika – to rzeczywistość „internetowa” niestety różni się często od tego co w „realu” więc zwykłem sprawdzać telefonicznie czy aby „dostępny” na pewno jest dostępny…

  15. 15 Klaudiusz said at 16:47 on Październik 10th, 2008:

    Totalnie sie nie zgadzam. Regularnie robie zakupy (ja i moi znajomi) w sklepie internetowym za moim miastem, kupujac 1rszy raz nie mialem pojecia ze jest to sklep w moim miescie – zadzwonilem, spytalem czy moge odebrac gdzie i o ktorej – wlascicilel zgody nie wyrazil, tlumaczac sie brakiem takiej opcji przy zamawianiu (przyjelem do wiadomosci) ale juz chlopaki bezposrednio w magazynie zadnych oporow nie robili, zostawili mi numer bezposredni i zadnych problemow nie robia – a ze w „biurze” jest balagan, czekajac na towar stoje w futrynie drzwi i patrze sie w sufit – mi to nie przeszkadza, wazne ze place nawet 3 razy mniej niz w normalnym sklepie :)

  16. 16 Filmiki Koszykówka said at 17:03 on Październik 10th, 2008:

    @Reklama i marketing – Dokładnie!

    Sklepy które same będą sobie psuły opinię będą na tym tracić. Prawo wolnego rynku

  17. 17 Konrad said at 22:21 on Październik 10th, 2008:

    Dlatego takie sklepy jak Vobis mają przyszłość. Tam to wszystko zupełnie inaczej działa. Nie wiem czy wiecie, ale możecie kupić towar – „kliknąć” w sklepie internetowym, zapłacić w filii w Warszawie, a odebrać towar w filii w Gdańsku :-)

  18. 18 rzepcio said at 0:22 on Październik 11th, 2008:

    ależ odbiór osobisty jest tańszy i to dużo, szczególnie w przypadku młodych ludzi, kupujących jakąś tanią elektronikę, wyobraź sobie, żę kupuję słuchawki za 50 zł i do tego płace jeszcze przesyłke kurierem 20 zł, a tak korzystając z mojego biletu miesięcznego podjeżdżam do sklepu i mam te słuchawki o 20 zł taniej, czyż to nie piękne?

  19. 19 Pracownik jakiegos sklepu said at 12:32 on Październik 12th, 2008:

    „W dodatku nie da się zarobić na wysyłce, bo przecież potraktowanie Klienta opłatą manipulacyjną za odbiór osobisty skończyło by się strzałem parasolką między oczy pierwszemu napotkanemu pracownikowi.”
    Prawda. Sklepy po prostu zarabiają na przesyłce. Bijąc się na Ceneo schodzą na 1% marży co przekłada się na zarobku rzędu 10 zł na notebooku. Gdy taki sklep ma oddział stacjonarny, w oddziale zwykłym szaraczkom nie umiejącym korzystać z internetu (babcie i wnuczkowie = laptop na 80 rat za wyniki w nauce) sprzedaje się sprzęt na 20%. Jeśli umożliwiło by się odbiór osobisty, umarła by sprzedaż stacjonarna, na której niektórym sklepom nadal bardzo zależy. Nie raz handlowcy ze stacjonarnego mieli wojny z klientami za to, że „ale u was na internetowym jest taniej, to ja sobie zamówie przez telefon, zapłace i odbiore za 5 minut, 300 zł taniej”. Powiesz takiemu o opłacie manipulacyjnej, to się dopiero zaczyna.
    A to, że autor artykułu uważa, że jest burdel w siedzibach sklepów to już inna bajka. Niech palą papierosy, niech grają w quake. Dzwoniąc do pracownika, nie interesuje mnie czy pali, je czy siedzi na kiblu. Ma mi po prostu odpowiedzieć na pytanie, doradzić. Wolę otrzymać odpowiedź od typa na kiblu trzymającego kanapkę i papierosa w jednej ręce, w drugiej gazete ze słuchawką bluetooth w uchu, który nie może się wydostać z kibla bo mu pudła przeszkadzają, BO ZNA SIĘ NA RZECZY. A nie od lalusia w garniturku, który nie wie czy do telewizora pilot jest w zestawie.
    Podałbym przykład takich sklepów, ale nie bedę sobie robił „kryptoreklamy”, ani promował konkurencji. Macie jakieś przykłady obsługi na poziomie?

  20. 20 obserwator said at 14:20 on Październik 12th, 2008:

    Konrad: Teraz to piszesz o dużych sieciach a to nie one „wyznaczają” niskie ceny na rynku, tylko małe sklepy. Wychwalasz korporacyjne molochy z kapitełem zagranicznym a zapominasz, że większość małych sklepów to własność Twoich „kolegów czy sąsiadów”, którzy otworzyli firmy z własnych środków lub z pożyczek. Oczywiste jest, że inaczej funkcjonuje sklep z kapitałem kilkunastu milionów a inaczej ze 100 000zł. „Vobis jest największą niemiecką firmą składającą i sprzedającą niskocenowe komputery osobiste.” Może w końcu czas na coś polskiego?

  21. 21 t said at 22:28 on Październik 12th, 2008:

    @Obserwator:
    Vobis jest polską firmą. To fakt, że wywodzi się z niemieckiego Vobisu, ale w późniejszym okresie wylądował w rękach Włochów, z których został wykupiony przez Polaków.
    Więcej informacji tutaj: http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,34912,2063782.html

    @Tomek Komercyjny:
    Przez kilka lat pracowałem w sklepie „za ladą” sprzedając sprzęt elektroniczny i nie miałem problemów z dotykającymi wszystkiego klientami. Sklep zoologiczny nijak się ma do tego artykułu, a Ty jak widać starasz się beznadziejnie bronić swojego zdania ;)
    Z takim podejściem nie wróżę sukcesów w obsłudze klienta ;)

  22. 22 pamejudd said at 15:47 on Październik 14th, 2008:

    Zalosny artykulik niedorobionego autora. Jesli nie chce ci sie sprzedawac i uwazasz klientow za natretow, to moze czas zatrudnic sie w jakims panstwowym urzedzie?

  23. 23 duzy said at 17:23 on Październik 14th, 2008:

    w kazdym cywilizowanym kraju handel internetowy traktowany jest jak cos wygodnego. nie ruszam sie z domu tylko zamawiam i przywoza mi to pod same drzwi.
    w naszym pieknym, ale chorym kraju handel internetowy jest postrzegany jako cos mega taniego i mega szybkiego.

    pewien bankowiec kiedys powiedzial mi, ze polacy to ekonomiczni idioci. 70% nadal mysli, ze pieniadze to sie drukuje jak jest taka potrzeba.

    jezeli ma sie niskie ceny, a w ofercie 15000 produktow to nie mozna miec wszystkiego w magazynie. dlaczego? bo trzeba miec wielki magazyn, trzeba to ubezpieczyc, zapewnic regaly do przechowywania, dac pensje magazynierowi.

    duzy magazyn+ubezpieczenie+regaly+pensa=duze koszty

    duze koszty wykluczaja niska cene.

    celowo pomijam takie kwestie jak wahania kursow walut bo raz mozna stracic, a raz zyskac.

    jest jeszcze cos.

    1. spadki cen. branie towaru na magazyn znacznych ilosci towaru to strzelanie sobie w kolano. jutro w dystrybucji juz bedzie taniej, bo producent czysci swoj magazyn. zmiany w sprzecie sa teraz tak czeste, ze sami producenci sie w tym gubia.

    2. roznorodnosc sprzetu. jest tego tyle, ze trafienie z gusta klienta graniczy z cudem. nie znam sklepu internetowego, ktory potrafi wykreowac sprzedaz danego produktu. e-sklepy generuja sprzedaz, ale jej nie kreują.

  24. 24 DZIWNE said at 11:32 on Październik 23rd, 2008:

    Witam wszystkich serdecznie

    Jestem zwykłym klientem i mogę powiedzieć tylko jedno. Konkurencja w kraju demokratycznym jest bardzo duża a u nas coraz większa. Klient ma w czym wybierać. Błędne jest wasze rozumowanie i a wypowiedzi są krótkowzroczne. Swego czas pracowałem w sklepie internetowym i do tej pory dobrze wspominam tą prace (ludzie z tą samą pasją, młodzi). Albo klient wybierze świtna obsługę np. w dużych sieciach typu Media Markt, RTV AGD itp. gdzie obsługa jest jeśli taką będziemy mieli szczęście dorwać, stać ich na to aby produkt był na miejscu i aby handlowiec spędził nad klientem nawet 30 min. Pytanie jak to możliwe. Typowy Kowalski które nie korzysta z internetu kupuje super tani, na promocji z rabatem telewizor w MM płaci za niego 3000 zł, jego synek który ma styczność z internetem wchodzi na ceneo.pl i widzi ten sam telewizor za 2500 zł i śmieje się z ojca. Wniosek jest prosty, jeśli zależy nam na obsłudze klienta i za 30 min wypowiedzi handlowca w cztry oczy możemy dopłacić 500 zł nic nie stoi na przeszkodzie. Większe sklepy takie jak np. Komputronik już nawet nie dbają o ceny (dlatego nie ma ich w żadnej porównywarce)

  25. 25 właściciel said at 11:16 on Listopad 6th, 2008:

    kolego jak się nie podoba sklep to idź do drugiego – rynek weryfikuje to co się podoba a co się nie podoba.
    Jak ie przeczytałeś że sklep tyko wysyła i nie ma możliwości odbioru osobistego to nie płacz że Ci nikt nie wręczy produktu z uśmiechem w pięknie zapakowanym kartoniku.

    zgadzam sę z powyższymi opiniami
    Autor to frustrat

  26. 26 Zabawki said at 12:57 on Maj 22nd, 2009:

    Nie zgadzam się z tym artykułem. Coraz więcej sklepów umożliwia klientom odbiory osobiste bo poprostu się to opłaca! Jeden z takich sklepów to morele.net pracuje tam mój brat i mają już kilka punktów gdzie można odebrać towar na następny dzień po zamówieniu. Otwierają nowe punkty bo im sie to opłaca. Klient woli zobaczyć towar i za niego zapłacić niż czekać np. cały dzień na kuriera w domu.

  27. 27 grejon said at 16:00 on Wrzesień 20th, 2009:

    Ja po części rozumiem autora, chociaż też piszę z pozycji pracownika sklepu internetowego. Ma rację, że klienci w większości przypadków widząc adres sklepu na stronie od razu przychodzą zamiast zadzwonić/wysłać maila żeby się upewnić, że faktycznie sklep pod danym adresem istnieje fizycznie, co w wielu przypadkach może mu oszczędzić czasu. Jeśli mimo wszystko klient poświęcił czas i przyszedł to fajnie, ale to była jego decyzja i jego ryzyko i często niestety kończy się na spławianiu go przez domofon (ew. podaniem adresu naszej konkurencji gdzie faktycznie towar można obejrzeć i odebrać osobiście). Co ciekawe kilku tak „spławionych” klientów i tak kupiło u nas :) .


Leave a Reply